- Kaoru! - usłyszałem głos Shion.
- Tak Shi? - odparłem, znudzony.
- Co myślisz o tym ubraniu? - spytała i wyszła zza zasłony. Spojrzałem na nią.
- Może być - powiedziałem.
- Każdą tak oceniasz - burknęła oburzona Shion. Przewróciłem oczami.
- Bo ja się na to nie nadaję - na moim pysku pojawił się figlarny uśmieszek.
- Kaoru! Tobie po prostu się nie chce! - Shi puknęła mnie w czoło. "O, i to jak...", pomyślałem.
- Zaiste - mruknąłem i powoli wstałem. Odwróciłem się.
- Kaoru, a ty gdzie (idziesz) ? - zawołała za mną.
- Przed się - zaśmiałem się. Wyszedłem na ulicę. Usłyszałem kroki. Odwróciłem się, ale nikogo nie było. Syknąłem i poszedłem dalej. Szedłem w stronę fontanny. Kiedy w końcu byłem na miejscu, wskoczyłem na nią. Schyliłem się i wypiłem kilka łyków wody. Lubiłem tą fontannę. Woda była tutaj dobra, chociaż nie każdy kot by tak uważał. Znów usłyszałem kroki, a zaraz coś białego stało koło mnie. Spojrzałem na to. Była to biała kotka.
<Catreen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz